środa, 10 września 2025, Warszawa

#Codziennadawkagrzybów Dzień 253/365

   Ostatni czas jest dziwny i bardzo niewygodny. Znajduję siebie w zawieszeniu, nostalgii i trochę w smutku. Źle dzieje się na świecie, także tuż obok nas. Mam ochotę zupełnie odciąć się od wiadomości, więcej już nie czytać, nie słuchać. Czasem wręcz nakładam na siebie zakaz przeglądania mediów, bo jak zaczynam oglądać relacje i posty, które mi się wyświetlają, to potem nie mogę na niczym innym skupić myśli. Dominują mój dzień, wpływają na nastrój – czego bardzo nie chcę, bo wiem, że to niczemu dobremu nie służy. Ani mnie ani Tobie. Nawet liczbę aplikacji w moim telefonie mam już ograniczoną do minimum. Zero portali informacyjnych, kanałów z wiadomościami, nawet „odlubiłam” i przestałam obserwować kilkadziesiąt profili osób piszących o tym samym, tylko, że na swój sposób. Nie lubię i nie chcę dolewać oliwy do ognia, siać zamętu, analizować. Do tego każdy artykuł, każda wiadomość skupia się niemal wyłącznie na clickbitach, na sensacji, na zaszczepianiu w nas niepokoju. Nie mogę do tego dopuścić. Z każdym tygodniem jestem bliższa decyzji by pisać już tylko i wyłącznie tu na blogu, nie pisać na Facebooku i Instagramie. Dzienniki tworzę od czerwca i z miłym zaskoczeniem obserwuję, że czyta je coraz więcej osób, za co jestem Wam wdzięczna. Nawet zaczynają pojawiać się komentarze. Nie przestawajcie, bądźcie ze mną, dzielcie się swoimi przemyśleniami. Oddaję Wam część mojego przyjaznego „podwórka”. W mediach społecznościowych chciałabym raczyć Was tylko przyrodą, jej pięknem i lasem, który jest miejscem, z którego wszyscy pochodzimy i którego jesteśmy naturalną częścią. Można zatrzymać się, zadumać się, polubić. Do czytania i komentowania będę odsyłała do bloga. Zapytać o coś będzie można zawsze prywatnie, w wiadomości i kulturalnie.

  Chciałabym czystej, serdecznej przestrzeni, która dla wszystkich byłaby odskocznią. Nie lubię nikogo obarczać ciężkimi tematami, chcę szukać nadziei, chcę być sobą. Chcę uśmiechać się do Was, nawet jeśli czasem będzie to śmiech przez łzy.

*

  A skoro mowa o #codziennej dawce grzybów to dziś zjadłam na obiad fantastyczne grzanki na ziarnistym chlebie z boczniakiem mikołajowym, shitake i pieczarkami brunatnymi. Uduszone na wodzie z odrobiną oliwy z oliwek. Oczywiście z mnóstwem przypraw.

    Więcej z serii „Dziennki” przeczytasz tu

łąki

zdj. Daniel Petryczkiewicz

IMG 2432
IMG 2433

4 komentarze

  • Kamila pisze:

    Ja też niestety daje sie wciągać w wir informacji i niepokoju. Dzisiaj ok 9 bylam w lesie, poszukać grzybów, pokorzystac z urlopu , kiedy spłynęły alerty RCB i wiadomości. Odcielo mnie wtedy do granic, nie mogłam skupić sie na naturze. Super się Ciebie czyta i słucha. Nie przestawaj.

    • Myślę, że każdy dał się nie raz i nie dwa złapać w taką lub w podobną pułapkę… doskonale wiem jak się czułaś. Pozostaje nam starać się nie ulegać prowokacjom, bo myślę, że w głównej mierze „komuś” właśnie o to chodzi abyśmy się bali i tracili zmysły. Myślę, że najczujniejsi jesteśmy na łonie natury, tam nasze zmysły nie dają się oszukać. Ściskam

  • Renia pisze:

    Czuje się uzależniona od mediów . Klikam , sprawdzam, boję się , że mnie ominie jakaś wiadomość . Gdy się ich nasłucham , czuję wewnętrzny ból – jakiś rodzaj bezradnej rozpaczy . Wczoraj też usunęłam wiele profili i wyznaczyłam sobie limit czasu na media . A zamiast kolej porcji publicystyki ,włączam raz dziennie np. Chopina .Serdecznie pozdrawiam

Napisz komentarz