sobota, 23 sierpnia 2025, Mazowsze, Nad Narwią
#Codziennadawkagrzybów Dzień 235/365
Zrobiło się chłodniej, a ponieważ chodzimy bez skarpetek i często boso, stopy mamy dziś zimne. Przyszły chmury wypełnione deszczem, ale u nas nie spadła ani kropla. Od ponad trzech tygodni. Ostatni raz padało jeszcze w lipcu, sierpień jest całkowicie bez opadów. Dopiero dziś przypomniałam sobie, że mamy tu zaklinacz deszczu, jak mogłam o nim zapomnieć. Dziś wieczorem wyśpiewam kilka zaklęć z prośbą o deszcze.
Bardzo martwi mnie brak grzybów, szczególnie że zawsze tu były – czasem mniej lub więcej, ale rosły. Brak muchomorów czerwonych zapala mi w głowie intensywnie migającą lampkę. Grzyby decydują się nie rozmnażać i nie owocnikują. Idą przez las wyobrażam sobie, że coś złego się dzieje z grzybnią i z jej symbiozą z drzewami. Większość ludzi nie jest świadoma jak istotna jest to nić: łącząca pod ziemią dwa zależne od siebie królestwa w przyrodzie. W zeszłym roku wycięto połowę mojego ukochanego lasu niemal w pień. Zrobił to właściciel lasu, bo jak się okazało to był las prywatny. Zszokowało to wszystkich okolicznych mieszkańców. Do tej pory uważam to za działanie niedopuszczalne i niezgodne z prawem. Ale drzew nie ma i dlatego też nie ma grzybów. Połowa lasu, która została, drzewa sąsiadujące z tymi, których już nie ma, były z nimi w komunikacji i na pewno dotkliwie odczuły odcięcie od reszty towarzyszy. Grzybnia potrzebuje czasu by się odrodzić, a zarodniki spaść z nieba z deszczem (jest ich cała masa w chmurach i powietrzu i czeka na swój moment). Dlatego tak wiele czynników wpływa na obecność lub brak grzybów w lasach. Zamiany klimatu i postępująca susza hydrologiczna to także problem grzybów. Daltego tymbardziej grzyby potrzebują ochrony – ochrony prawnej, zapisanej w paragrafach ustawy, tak jak mają to rośliny i zwierzęta. Na przykład pewne gatunki grzybów potrzebują do tworzenia mikoryzy bardzo starych drzew określonego gatunku (np. borowiki), a pasożytujące huby dodatkowo martwych drzew (np. żółciak siarkowy czy będący pod ścisłą ochroną ozorek dębowy). Jeśli takie drzewo zostanie wycięte i zabrane z lasu tylko dlatego, że zostało przez człowieka zakwalifikowane do ścięcia, bo jest już „wystarczająco stare” (cokolwiek to w ludzkiej definicji oznacza) albo trzeba je sprzedać dla Ikei lub do Chin (skandal), to dany gatunek grzyba nigdy nie wyrośnie. Uważam, że każda budowa – drogi, domu czy inna inwestycja na terenie wymagającym cięcia lasów, niszczenia łąk, torfowisk czy cennych przyrodniczo obszarów powinna mieć obowiązek przeprowadzenia ekspertyzy środowiskowej pod kątem grzybów i wpływu danego przedsięwzięcia nie tylko na faunę i florę, ale także na równoległe i ściśle powiązane z nimi królestwo grzybów (Fungi). Pójdę dalej – Lasy Państwowe każde ścinanie drzew pod pretekstem prowadzenia zrównoważonej leśnej gospodarki (naprawdę nie znoszę tego określenia) powinno taki dokument przygotwać zanim rozpocznie jakiekolwiek prace. Wody Polskie również, ponieważ mają tysiące drzew na swoim sumieniu i niszczenie gleby podczas prowadzenia absurdalnych prac utrzymaniowych przy rzekach, kanałach czy rowach melioracyjnych. Grzyby były na lądzie przed zwierzętami i roślinami, zatem są niezbędnym ogniwem aby wszystko dobrze funkcjonowało. Są klejem, spoiwem, (z)łączem. Ich roli nie można ich pomijać ani ignorować, choć czasem trudno ludziom o nich pamiętać, gdy się ich na co dzień nie widzi, albo są chwilę i potem znikają (co dotyczy wyłącznie samych owocników, bo główna część grzyba czyli grzybnia, jest po prostu pod ziemią). Mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie dzień przyrodniczej rewolucji, kiedy przyroda znajdzie się bezapelacyjnie na pierwszym miejscu w skali nie tylko kraju, ale ile świata. Bo innej drogi nie ma, jeśli chcemy by Ziemia – z nami na pokładzie, przetrwała.
Więcej z serii „Dziennki” przeczytasz tu






Obejrzyj z drogi zakład IKEA w Wielbarku i ich magazyny drewna, robi wrażenie. Wzdłuż drogi są usypane kilkumetrowe wały chyba po to żeby nie było tego widać no bo nie wiem po co ale i tak widać przez bramę. Nie wiedziałem że w Polsce jest (było) tyle drzew
Nie bez kozery napisałam o IKEI. Nigdy nie zapomnę wędrówki po jednym z wyciętych fragmentów lasu, gdzie leżały równiótko ułożone bale, każdy z niebieskim napisem IKEA, zrobiony sprayem… Byłam przerażona, bo wtedy tak realnie to wszystko do mnie dotarło. U mnie teraz już drewniane rzeczy w domu tylko z kolejnego obiegu, używane, odrestaurowane. Pozdrawiam Cię i dziękuję za komentarz.