O marcu pełnym dzikich nowalijek, sarnach wygrzewających na słońcu pyszczki, o niskim stanie wód i rehabilitacji.
Dzienniki, które czytasz to zapiski fragmentów mojej uchwyconej codzienności i przemyśleń, pisanych z nutą nostalgii, czasem z odrobiną humoru, a czasem całkiem serio. Towarzyszą mi przyroda z grzybami na czele, ruch i kuchnia jako nieodłączne elementy mojego tak zwanego życia.
Środa, 25 marca 2026, Warszawa
Jest ciepło i słonecznie. Ostatni tydzień był wołaniem lasu, więc szwendałam się od drzewa do drzewa, niezmiennie patrząc to w górę to pod nogi. Rownież, po długiej przerwie, wreszcie dotarłam nad rzekę Małą. Podskórnie czułam, że nie przywita mnie obfitość w wodę, mimo tak śnieżnej zimy. Niestety się nie myliłam. Wody nieubłaganie z każdym rokiem ubywa, a Dzieciak już drugi rok z rzędu okazał się suchy, bez ropuch i ich jaj. Przygnębiające, zarówno widok, śmiertelna cisza, jak i świadomość znikania. Mimo tego oko cieszyły pierwsze dzikie jadalne nowalijki: czosnek winnicowy (Allium vineale), mięta i pokrzywa – wszystkie trzy rośliny młodziutkie, zieloniutkie, pięknie pachnące i smaczne! Nazbierałam każdej po trochu do jutowego woreczka. Czosnek winny powędruje do tofucznicy. Coś wspaniałego. Podczas spaceru miałam niebywałą przyjemność podglądać sarny. Musiałam przez 20 minut stać niemal bez ruchu i zupełnie nie wiem jak udało mi się wyciągnąć aparat z plecaka by ich nie spłoszyć. A jednak się udało, choć zostałam oczywiście zauważona (sarny mają wyśmienity słuch i wzrok), to jakimś cudem te przepiękne mordki nie uciekły. Moja cierpliwość została nagrodzona – zrobiłam jedno zdjęcie i to na dodatek w chwili gdy sarna patrzyła się prosto na mnie. Odniosłam też wrażenie, że dwie z nich wystawiały ryjki do słońca, bo zadzierały głowy do góry i zamykały oczy. Wyglądało to pięknie. Za ten niezwykły czas w bezruchu i ciszy poczułam wdzięczność dla Matki Natury. Sarny są takie wspaniałe. Wystarczy spojrzeń na ten uroczy pyszczek, ile w niej czułości i delikatności, ile wdzięku. Jest też ciekawość i niebywała czujność, tą ostatnią można rozpoznać po dużych uszach. Jak można chcieć strzelać do takich piękności, jak można chcieć je zabijać, pozować do zdjęć z ich martwymi, krwawiącymi, jeszcze ciepłymi ciałami, jak można obcinać im głowy i wieszać je na ścianach we własnym domu? Dlaczego uśmiercanie przyrody ma tylu zwolenników? Nie lepiej podziwiać żywe, pełne życia istoty?
W ciągu ostatnich dni wyklarował się także mój pisarski projekt z Greenpeace – jeszcze w tym roku ukaże się książeczka z bajkami obalającymi krzywdzące zwierzęta stereotypy. Właśnie trwa plebiscyt w którym internauci oddają swoje głosy na 3 wybrane z listy gatunki zwierząt. Najprawdopodobniej cztery z nich, te które obejmą prowadzenie w glosowaniu staną się bohaterami moich opowiadań. Bardzo się cieszę, że będę mogła napisać na nowo bajki i wiersze, które pierwotnie krzywdziły zwierzęta, by tym razem ukazać ich prawdziwe, a przede wszystkim niestraszne oblicze. Więcej o projekcie i plebiscycie.
Na początku tego tygodnia rozpoczęłam dzienną rehabilitację kręgosłupa w Konstancińskim Centrum Rehabilitacji. Przez 3 tygodnie dzień w dzień wyłączając weekendy czekają na mnie trzy godziny zajęć i ćwiczeń. Jestem już po trzech pierwszych dniach i jestem bardzo zadowolona. Do tego czuję aktywizację niemal wszystkich mięśni. Pomijając wstawanie przed piątą i prężną organizację poranka, jest to warta poświęcenia inwestycja w zdrowie i sprawność. Z pewnością większość ćwiczeń przeniosę sobie na siłownię i włączę na stałe do treningu. Są naprawdę rewelacyjne i celowane na mnie, a do tego będę miała pewność, że nauczę się je wykonywać poprawnie dzięki indywidualnej pracy z rehabilitantami. Mój organizm jest tak spragniony ćwiczeń, że czekam na każdy kolejny dzień zajęć. Czuję, że żyję!
Więcej z serii „Dziennki” przeczytasz tu




Przepiękne jest to zdjęcie sarny. 🤎
Oddałam głos w plebiscycie i jestem ciekawa, które gatunki będą bohaterami opowiadań.
Życzę powodzenia w dalszej rehabilitacji. Serdeczności!
Droga Agato! Bardzo dziękuję, po trzykroć! <3 Uściski!
<3
ja też gapię się na sarny w moim lesie
i też nie mieści mi się w głowie, że można do nich strzelać…
Mam nadzieję, że wielkie zmiany na rzecz przyrody są przed nami, że ich doczekamy! <3 Uściski Zosiu!