wtorek, 28 października 2025, Warszawa
#Codziennadawkagrzybów Dzień 300/365
Skończyłam pisać kilka tekstów dla Magazynu Vege. Cieszę się, że ponownie na łamach tego miesięcznika będę mogła dzielić się z Wami moimi tekstami, rozmowami, recenzjami, a przede wszystkim wegańskimi przepisami. Tym razem jednak rozszerzę kuchnię o grzyby, które będą głównym elementem proponowanych przeze mnie dań. I tak idea codziennej dawki grzybów trwa, a krąg miłośników grzybów jako niesamowitego i bardzo ważnego królestwa organizmów żywych rozprzestrzeni się na wszystkie strony Polski niczym strzępki grzybni.
Czytam teraz „Księgę Nadziei” (recenzja na blogu na dniach), która jest zapisem rozmów z niedawno zmarłą dr Jane Goodall. Jej także poświęcę czas i miejsce w lutowym numerze Magazynu Vege. Czuję wielką potrzebę pożegnania tej wspanialej kobiety, naukowczyni, miłośniczki zwierząt i aktywistki, wierzącej, że razem można zrobić wiele dobrego. Oczywiście tylko jeśli będziemy czynnie działać. Mam wrażenie, że wiele osób zupełnie o tym zapomina, czekając na kroki ze strony innych, jak twierdzą tych „bardziej doświadczonych”. Mają na myśli organizacje ochrony przyrody, stowarzyszenia czy aktywistów, gdy one same siedzą np. przed komputerem i jedynie komentuje sytuację. Często natrafiam na wypowiedzi takich osób np. pod postami czy tekstami o niszczeniu określonego środowiska, lasu, skweru, drzew. Są pełne oczekiwań i żalu, że nikt o to nie walczy, nie nagłaśnia sprawy, nie pisze petycji, bo przecież trzeba coś z tym zrobić. Tak naprawdę każdy może, a nawet powinien działać w imieniu natury, czy w swoim otoczeniu czy zaangażować się w jakąś akcję w Polsce, a nawet globalnie, jeśli czuje zew. Nie jest dobrze czekać aż zacznie to robić ktoś inny, uważając że jest np. bardziej doświadczony czy uprzywilejowany, bo zwyczajnie nie ma już na to czasu. Tu nie potrzeba ani doświadczenia ani przetartych szlaków. Tu najważniejsza jest potrzeba serca i przegonienie, że jest o co walczyć, że to ma znaczenie. Za to właśnie uwielbiałam Jane Goodall – potrafiła w młodych ludziach obudzić głos sprzeciwu i zgody na niszczenie naszej pięknej planety, potrafiła zachęcić ich do działania. Dlatego jej dzieło przetrwa, bo ma następców i następczynie które wstawią się za przyrodą i będą próbowali powstrzymać zmiany klimatyczne. „Together we can! Together we will!”
*
Znowu muszę zjeść rydze! Kilka dni temu dostałam siateczkę grzybów od taty i nie mogę o nich zapomnieć – to jeden z moich ukochanych smaków jesieni. Ciągle myślę kiedy wybiorę się na pierwszy prawdziwy spacer do lasu. Boczniaki ostrygowate już owocni kują na drzewach a ja jestem taka ciekawa czy będą w tych miejscach co rok temu. Muszę się dostać nad Wisłę!
Więcej z serii „Dziennki” przeczytasz tu





