sobota, 30 sierpnia 2025, Warszawa

#Codziennadawkagrzybów Dzień 242/365

    Jest 8 rano, siedzę przy moim starym warszawskim biurku, które ostatnio podarował mi tata, z racji swojej przeprowadzki i redukcji rzeczy. Czuję wdzięczność, gdyż to jeden z nielicznych mebli, bez których byłoby mi trudno pracować. Uwielbiam szufladki, przegródki i wygodę pisania. W naszym domu panuje względny minimalizm. Z wiekiem, a także za sprawą mojego męża, zaczęłam widzieć coraz więcej plusów z posiadania mniejszej liczby przedmiotów wokół siebie. Właściwie mamy teraz tylko to co niezbędne. Najwięcej w domu mamy roślin. Ostatnio nawet policzyłam doniczki: 45 sztuk. No i oczywiście książek, ale tych nie zliczę, bo są ich setki, i są wszędzie, w każdym pomieszczeniu. Poza łazienką, ale w niej są czasopisma, więc nadal mowa o czytaniu. Bo trzeba Tobie wiedzieć, że staramy się nie chodzić do toalety z telefonem. Gazeta to gazeta.

   Po dwóch miesiącach życia na wsi wróciliśmy do miasta, co oznacza koniec wakacji i początek kolejnego roku nauczania. Młodszy syn wita się z zerówką, starszy z drugą klasą liceum. Ależ ten czas gna. A z czym ja się witam? W głowie mam kilka nowych „dzikich” pomysłów i od września rozpoczynam pisanie kolejnej książki. Myślałam, że uda mi się pisać na wsi, ale nie byłam w stanie, bo nie było czasowej przestrzeni. Zapisywałam jedynie co poniektóre pomysły, bo wieczorami, kiedy miałam chwilę ciszy i spokoju to byłam już taka śpiąca że często kładłam się o 20 z książką do łóżka i po kilkunastu stronach zasypiałam. Sen jest dla mnęie tak ważny, że nawet pisanie książek z nim przegrywa. Kocham się wysypiać i korzystam że mam tak dobry, mocny i regenerujący mnie sen. Wstajemy wcześnie, z reguły między 4:30 a 5 rano, więc siłą, rzeczy staram się już około 21 spać. Na wsi, w naszym małym lasku mamy zawsze ciemność absolutną, tu w mieście niestety nie. Zanieczyszczenie światłem w Warszawie jest ogromne, dlatego mamy rolety, które pozwalają nam oszukać rzeczywistość. Miejskie zwierzęta nie mają tego komfortu, ale pewnie te gatunki, których kolejne pokolenia żyją w miastach już do tego przywykły. Pamiętam jak moja kuzynka Magda, która mieszka w Anglii, w małym miasteczku położonym na terenie jednego z Parków Narodowych opowiadała, że u nich jest zakaz posiadania latarni w ogrodach i na terenie posesji, by nie zanieczyszczać nocy światłem. Mocno to we mnie osiadło. Chciałabym by u nas na wsi tak było, a jest odwrotnie. W zeszłym roku wzdłuż wału, 300 m od rzeki Narwi, pojawił się sznur nowych, betonowych latarni. Nie dość że są tam kompletnie niepotrzebne to na dodatek są po prostu brzydkie, wręcz ohydne. Nie wiem jak można pozwolić na postawienie tak szpetnych obiektów opodal rzeki, wśród pięknych startych drzew. Zapewne przetarg wygrała najtańsza firma. Dziwi mnie jednak, że gmina na to przystała, ale przecież z reguły wygrają najtańsze rozwiązania albo znajomości. Niestety. Szkoda, że kosztem przyrody i estetyki.

   Przed chwilą skończył padać deszcz, a my skończyliśmy śniadanie. Udusiłam na wodzie i oliwie z oliwek pieczarki, tofu i cebulę. Dodałam mnóstwo przypraw i ziół. To jedno z naszych ulubionych dań na rozpoczęcie dnia. To niesamowite, że to mój 242 dzień z grzybami z rzędu! Naprawdę trzymam się tego postanowienia, choć szczerze żadne to wyzwanie, bo dla mnie jedzenie grzybów jest czystą przyjemnością i chyba już czymś naturalnym. Jak oddychanie. Nie ma po prostu dnia bez grzybów w jakiejkolwiek postaci. Pisząc ten tekst popijam kawę z tremellą (trzęsakiem) i z mieszanką „Dobry Wzrok”, w której skład wchodzi: shitake, cordyceps, pieprznik jadalny i żółciaki siarkowy. Te sproszkowane grzyby i ekstrakty od Supra3 piję już ponad osiem miesięcy! Są wspaniałe, czuję się po nich znakomicie i polecam je z całego serca, gdyż produkowane są przez nasze polskie naukowczynie i mykolożki, w tym prof. Bożenę Muszyńską. Jeśli będziesz Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku mieć jakieś pytania z radością odpowiem. Proszę śmiało pisać w komentarzu.

Serdeczności.

Asia

P.S. Jeśli chcesz kupić grzyby od Supry3 możesz śmiało i do woli korzystać z kodu zniżkowego BIEGANIZM10. 

 

Więcej z serii „Dziennki” przeczytasz tu

DSCN5936
tofu z grzybami
supra

2 komentarze

  • Anonim pisze:

    Wczoraj, podczas wieczornego krótkiego spaceru w Poddebiu, widzieliśmy niebo usiane gwiazdami i wypatrzyliśmy znane nam konstelacje! Z zachwytem postrzeglismy Wielki i Mały Wóz, dawno nie do wypatrzenia na wilanowskim jasnym niebie!
    Ustał wiatr, a był po południu potężny, pourywał mnóstwo małych, suchych gałęzi! Pokrył trawniki i chodniczki grubą warstwą suchych igieł. Susza jest niemiłosierna i trzeszczy ziemia pod nogami. Czekamy deszczu…

Napisz komentarz