O trudnym czasie i odpoczynku na rzeką.


Dzienniki, które czytasz to zapiski fragmentów mojej uchwyconej codzienności i przemyśleń, pisanych z nutą nostalgii, czasem z odrobiną humoru, a czasem całkiem serio. Towarzyszą mi przyroda z grzybami na czele, ruch i kuchnia jako nieodłączne elementy mojego tak zwanego życia.


Czwartek, 7 maja 2026, Warszawa

Przeholowałam nieco z moją nieobecnością. Przepraszam i siebie i Was. Przerwa w pisaniu dzienników była za długa nawet dla mnie. A jednak nie potrafiłam się zebrać, przytłoczona problemami codzienności i nieustannie trwającym „trudnym czasem”. Już nie tylko czuję zmęczenie i znużenie mediami społecznościowymi, ale i byciem w sieci w ogóle. Świat cyfrowy jest dla mnie kompletnie oderwany od rzeczywistości. Bo to jest tak, że nawet jak nie chcę czegoś czytać, o czymś wiedzieć, to i tak wszystkie brudy tego świata do mnie docierają, a wśród nich wiadomości i informacje, o których wolałabym czytać i słuchać najmniej – o śmierci zwierząt, o chorym prawie myśliwskim w naszym kraju, o pożarach lasów i o niekończących się idiotycznych pomysłach rządu uderzających bezpośrednio w dziką przyrodę i w ludzi, którzy o nią walczą. Ostatni tydzień spędziliśmy w naszym leśnym domku nad Narwią, w jedynym miejscu na ziemi gdzie odpoczywam naprawdę i w pełni. Poranne spacery o świcie nad rzekę działają odżywczo, oczyszczająco i łagodząco. Nie ma w mojej ocenie lepszego spa dla umysłu i maseczki na serce niż spędzenie świtu w lesie lub tak jak trzy dni temu, nad rzeką. Bo o 5 nad ranem nie słychać jeszcze człowieka i towarzyszących mu charakterystycznych dźwięków codzienności. Słychać za to ptaki, pluski ryb, sunące po wodzie bobry, buszowanie saren i dzików w zaroślach, szum w rzeki. Zawsze staram się być wtedy cicho, wtapiać w przyrodę. I wracam potem do domu z jedynymi akceptowalnymi trofeami – wspomnieniami uwiecznionymi na fotografiach, gałęziami wierzby obgryzionymi przez bobry i znalezionymi ptasimi piórami. Piękny czas, w którym nie daję sobie przestrzeni na smutki i troski, których mam ostatnimi tygodniami zdecydowanie za dużo.

*

Już jutro swoje 100 urodziny obchodzić będzie Sir David Attenborough. Najwybitniejszy edukator przyrodniczy, najwspanialszy i najmądrzejszy obrońca natury jakiego znała ludzkość. Moja inspiracja. Żyj nam jeszcze długo Mistrzu, bo nigdy nie nam będzie Pana dość!

Ściskam.

Asia.

Więcej z serii „Dziennki” przeczytasz tu

Bóbr
Wschód słońca Narew
Bobry i łabędzie nad Narwią
Sarna
ja

Napisz komentarz