sobota, 9 sierpnia 2025, Warszawa

#Codziennadawkagrzybów Dzień 221/365

Poranek przywitał mnie powietrzem jasno wskazującym, że dzisiejszy dzień będzie upalny, choć natura obrała już kierunek jesienny, co widać wyraźnie na łąkach czy w lasach. Mojej ukochanej wilgi nie słyszałam od ponad tygodnia… Pewnie jest już na wylocie z Polski. W tym roku wyjątkowo często raczyła mnie swoją obecnością i śpiewem, a ja zostaję bez jej zdjęcia, czując jakiś smutek z tego powodu. . Tymczasem zbliża się fala upałów. Każdy obserwujący od lat przyrodę nie widzi w tym nic normalnego, a tym bardziej radosnego. Nagłe zmiany pogody i jej popadanie w skrajności (notorycznie, a nie raz na jakiś czas) to nic innego jak efekt zmian klimatu i rozregulowania zegara biologicznego Ziemi.

Opuszczamy nasz wiejski domek w lasku po zjedzeniu resztek pieczarek, które usmażyłam na oliwie z oliwek, z czosnkiem i cebulą. Zawsze przed każdym wyjazdem czyścimy lodówkę z produktów. Nic nie ląduje w koszu, wszystko za to to znajduje swoje miejsce na talerzach. Warszawa wzywa nas na kilka dni, w tym także rodzinne świętowanie szóstych urodzin młodszego syna. To już ten etap gdzie łatwiej nam przyjechać do dziadków niż im do nas. Poza tym czas pobyć w komplecie, życie na wsi to wieczne tęsknoty z bliskimi. Jak to zleciało.. i kiedy? Przecież to jakby wczoraj, kiedy ucałowałam po raz pierwszy Twoje policzki i poczułam zapach świeżo narodzonej skóry.

Kiedy przyjechaliśmy do miasta, do domu, wstawiliśmy pranie (w sumie dwa), rozpakowaliśmy nasze toboły i zakupy warzywne, postanowiłam, że dziś będzie ten dzień, w którym puszczę synkowi japoński film animowany pt. „Mój Sąsiad Totoro.” Czekałam na odpowiedni czas i uznałam, że szóste urodziny będą dobrym momentem, szczególnie, że zaczęliśmy także czytać książkę „Ronja, córka zbójnika” jedynej i niepowtarzalnej Astrid Lindgren. Więc po południu obejrzeliśmy razem Totoro” (reżyseria i scenariusz Hayao Miyazaki) i przepadliśmy. To film o odwadze, o strachu, o miłości, o rodzinie, o przyjaźni, o przyrodzie. I oczywiście o magicznym świecie, który niejednokrotnie może pomóc, szczególnie dzieciom, przetrwać trudny czas, dodać wiary i nadziei. I tak sobie pomyślałam, że szkoda, że drzewa naprawdę nie kiełkują tak szybko jak w scenie siania nasion żołędzi, a potem zaklinania ich do rozpoczęcia wzrostu przez puchatego Totoro i dzieci, mocno mnie ujęła. To naprawdę piękny film i jak to u Miyazakiego z morałem.

Idę dziś spać z lekkim ssaniem w żołądku, przez upał nie miałam za bardzo ochoty na jedzenie, więc skończyło się na sałatkach, wodzie z cytryną i na kubku zaparzonej pod wieczór suszonej pokrzywy, którą zerwałam rok temu przy Narwi i ususzyłam. Fajnie pić ją po takim czasie. Jutro przyjęcie. Czeka mnie przyjemna praca – upieczenie wegańskiej szarlotki (przepis) i zrobienie makaronu ze smażonym tofu w sosie słodko-kwaśnym z wegańskiej książki kulinarnej Bosh! Uwielbiamy wszyscy to danie, dlatego mam nadzieję, że zasmakuje gościom.

  • Więcej z serii „Dziennki” przeczytasz tu
Joanna Kowalczyk-Bednarczyk

Napisz komentarz