Zaglądam do lodówki i widzę dwa słoiki: wywar z całymi warzywami i przetarte pomidory gruntowe. No to co robię? “Czyszczę jej zawartość, by nic się w niej nie popsuło. Mam ochotę na krem, na ciepło z mleczkiem kokosowym. Albo nie, ze śmietanką ryżową! A może na zimno? Gazpacho? Hmm.. Tak jestem kobietą, i nie mam na myśli tego, że zmienną, lecz z wieloma pomysłami. Dlatego wciąż muszę wybierać. I tak całe życie. No, ale to “wpis – przepis”, więc do rzeczy. Jest wyjście!

Co potrzeba:

– wywar roślinny z włoszczyzną (lub bez)

– kubek przetartych pomidorów

– mleczko kokosowe/śmietanka ryżowa

– sezam

– świeże zioła

Jak robię:

Wszystkie składniki wrzucam do kielicha blendera, dodaję garść sezamu i świeże liście bazylii (może być też świeże oregano, albo rozmaryn, albo mieszanka ziół – co macie w domu i lubicie). Z pomidorami, marchwią, porem i cebulą wszystko smakuję śródziemno-bosko-morsko. Eksperymentujcie. A robiąc to z dziećmi sprawicie, że może w przyszłości będzie lubiło chemię. To się niczym nie różni.

Jeśli chodzi o zabielacz, wybierzcie sobie więc taki wariant jaki Wam pasuje. Na pewno miksując z jednym z nich wciąż macie dalej kolejne dwie opcje zupy: na ciepło (podgrzać miksturę) albo na zimno (używamy lodówki lub zamrażarki). Obie są przepyszne, właściwie każde cztery. Ja zjadłam dziś dwie różne i powiem wam co przy tym odkryłam. Ta sama zupa różniąca się jedynie (aż!) temperaturą ma kompletnie inny smak. W ciągu dnia zjadłam na zimno, a wieczorem podgrzałam, by zjeść ciepłą przed snem. Żołądek to kocha, a jak on to i ja. Stopy i ręce są wtedy cieplutkie i o to chodzi!

No to buon appetito!

JoKo

Napisz komentarz