Jest taki ważny czas, który powinno się poświęcić na las w kwietniu. Wyjątkowy, rozpoczynający, budzący, zwiastujący. Opowiadający powtarzającą się co roku historię narodzin kolorów i zapachów. Jest w tym początku coś majestatycznego, delikatnego i nieśmiałego zarazem. Bo jakaś roślina wynurza się z ziemi po raz pierwszy, bo nadlatująca pszczoła smakuje pyłku po zimowej przerwie, bo motyl się budzi i rozkłada skrzydełka radośnie fruwając nad kępkami pachnącego czosnku niedźwiedziego, a muchy mienią się w słońcu bzykając radośnie. Ptaki rozgrzewają gardła w szalonym śpiewie, dzikie drzewa owocowe na skraju lasu prześcigają się ilością pączków i kwiatów na gałązkach, skupiska zawilców oraz łany kokoryczy pustej (białej i fioletowej) zniewalają zapachem swojego nektaru. Trzeba się napawać ich wonią, bo kwitną jedynie około tygodnia. Kolor fiołka leśnego przyprawia o cudowny zawrót głowy, a młoda pokrzywa już nadaje się na pierwszą drogocenną zupę.

Jeśli więc macie okazję korzystajcie z kwietniowego lasu, bo jest równie słodki, pożywny, jak i ulotny.

Pozdrawiam!

JoKo

P.S. Zapraszam również na instagram Bieganizm.

Napisz komentarz