Anna Kamińska „Nie dopytuj się” – RECENZJA

Historie z Bieszczadów. O kobietach, lesie i wężu w Dolinie Sanu.

    Skrupulatnie zapisuję w notesie miejsca, w których żyły bohaterki najnowszej książki Anny Kamińskiej „Nie dopytuj się. Historie z Bieszczadów”. Chciałabym kiedyś odnaleźć ich domy, odwiedzić Chmiel, Lutowiska, Tarnawę, Łupkowo, Sianki, przywołać ducha tamtych czasów. Choć obawiam się jednego, że tak jak Zofia „Komedowa” Trzcińska, Maria Kownacka czy Joanna Hasior zapragnęłabym bywać tam częściej, a może nawet zamieszkać. Bieszczady są miejscem dzikich ludzi, dzielnych i pracowitych kobiet, niebojących się trudnych warunków, odległości, nocy ciemnej jak otchłań, wycia wilków i zaglądających na podwórko niedźwiedzi. Bohaterki niesamowitych, ale i trudnych opowieści kreślonych mistrzowsko przez autorkę, uciekają w Bieszczady od miasta, codzienności, ludzi, nudy, ale i często od uwierających je wspomnień. Budują swoje drugie życie na nowo. Co ciekawe budują je na ziemiach boleśnie dotkniętych wojennymi historiami, na porośniętych roślinnością i lasami dawnych i zapomnianych przez współczesność, życiach Łemków, Bojków i Żydów… Simona Kossak zanim znalazła swoje miejsce na ziemi, w Puszczy Białowieskiej, chciała zamieszkać w Bieszczadach, ale się nie udało i wyruszyła do Puszczy. I choć Bieszczady nie dostały Kossakówki zyskały Komedówkę. Kiedy czytam o Zofii Komedzie w tle lecą Niewinni Czarodzieje Krzysztofa Komedy, kiedy czytam o Kownackiej w międzyczasie szybko zamawiam jej książkę dla dzieci o bieszczadzkiej przyrodzie i zwierzętach z wężem eskulapem na czele „Na tropie węża eskulapa”. Kamińska prowadzi nas przez pełen napięć i ciekawostek proces twórczy Kownackiej, w efekcie, którego z zachwytu nad niezwykle bogatą przyrodniczo bieszczadzką krainą rodzi się ostatnia książka (której współautorem jest Kazimierz Garstka, nauczyciel biologii i dyrektor szkoły podstawowej w Lutowiskach) wydana zaledwie kilkanaście miesięcy przed śmiercią pisarki. Komedowa, Kownacka i Hasiorowa (żona tego Hasiora!) zakochują się w Bieszczadach bez pamięci, każda z nich staje się na swój własny sposób strażniczką tej krainy. Czytając reportaż Anny Kamińskiej szczególną uwagę zwracam na fragmenty o przyrodzie, o zwierzętach, o wycinkach, zrywkach, wywożeniu z lasów drzew, o polowaniach, i tym jak bardzo przeszkadza to naszym bohaterkom. Zofia Komedowa zawzięcie walczy o zwierzęta, drzewa, staje na drodze myśliwym. Kownacka zachwyca się bioróżnorodnością Bieszczadów i przenosi ich wyjątkową przyrodę na kartki książki, a Hasiorowa otacza się zwierzętami, tka bieszczadzkie gobeliny i maluje bezkresne pejzaże, póki są dzikie i póki nie ma w nich żywej ludzkiej duszy, poza jej własną.

    To nie są łatwe i proste historie. Uderza mnie historia Władysławy Staszeli, podhalańskiej góralki zamieszkałej w Wetlinie i hodującej z mężem owce. Mimo tego można wpaść w pułapkę sielankowości, bo przyroda, pójście na wielogodzinny spacer na rzekę San, czy zanurzenie się bez pamięci w ukochanej pracy lub w bezkresie Połonin, okazują się ukojeniem na smutki, tragedie, choroby, samotność. Jeśli ktoś zasmakował bieszczadzkiej codzienności, wplótł się w życie ich mieszkańców, stając się jednym z nich, nie sposób tę krainę opuścić. Jeśli jednak tak się stać musi, tęsknota i ból są udręką i dopiero śmierć przynosi ukojenie. Te góry i ich piękno, zamieszkujący je ludzie, klimat, nastrojowość, piękno lata i trudy zimy wciągają nie tylko nasze bohaterki, ale także ich dzieci, które niosą historie swoich matek i ojców w sercach i przekazują autorce książki. Dzięki nim jestem bogatsza o ważne, wcześniej nikomu nieznane części życiorysów niesamowitych kobiet.

   „Nie dopytuj się” odkrywa na nowo zapomniane historie Bieszczadów. Wyobrażam sobie jak Anna Kamińska zbierała materiały do książki, że tytułowe nie dopytywanie się było kluczowe. Cierpliwe słuchanie, pozwalanie swoim rozmówcom i rozmówczyniom na powolne, niespieszne i niczym niewymuszone otwieranie się na przeszłość skrywaną w ich sercach i w zakamarkach wspomnień, okazało się sukcesem w poznaniu niespisanych wcześniej historii. Do teraz.

Niezapomniana lektura. Szkoda, że się skończyła.

Ocena książki (w skali ocen 1-6): 6

Subiektywne recenzje moich książek znajdziesz w dziale BLOG –> Książki

Kraków, Wydanie I,  2025

Napisz komentarz