Piklowane ogórki chodziły za mną od dawna, właściwie całą ciążę i były ostanim przetworem jaki zdążyłam zrobić przed porodem. Delikatne, słodko-wytrawne. Idealne na kanapkę albo do sałatki z pomidorami. W zimę przypomną nam o wspaniałościach lata. Przepis jest z tych dłuższych, bo te pikle robi się dwa dni – ale wszystko co robiły kiedyś nasze babcie zawsze mnie najbardziej przekonuje. Zachęcam do zrobienia, bo warto!

Potrzebujesz:

3 kg ogórków gruntowych

łyżka soli kamiennej (używam Kłodawskiej)

3/4 szklanki brązowego cukru

Zalewa:

1/2 szklanki octu jabłkowego

1/szklanki wody (opcjonalnie)

1 łyżka gorczycy

1 łyżka musztardy

1 łyżeczka kurkumy

3 łyżki miodu

Jak robisz:

Umyte ogórki obierz ze skórki i pokrój na dość cienkie plasterki (możesz użyć mandoliny) – ja szatkuję ręcznie, bo lubię. Następnie przełóż je do dużej miski i zasyp jedynie łyżką soli. Wymieszaj całość dokładnie łyżką, przykryj bawełnianą ścierką i zostaw na noc, że ogórki puściły wodę.

Następnego dnia zlej wodę z ogórków i tym razem dodaj cukier, wymieszaj i odstaw na 5 godzin. Po tym czasie soku już nie zlewasz. Dodaj składniki zalewy – ocet jabłkowy, gorczycę, musztardę, kurkumę oraz miód. Wodę wlej opcjonalnie jeśli ogórki były z tych co mają mniej wody – czasem tak bywa. Jednak powinno się obejść i bez wody. Dokładnie wymieszaj całość. Ponakładaj do wyparzonych słoików, zakręć dokładnie i pasteryzuj jeszcze 15 minut w garnku.

Gotowe! Smacznego!

Jeśli ten przepis przypadnie Ci do gustu, a ogórki Ci zasmakują, będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz. A jeśli wstawisz gdzieś zdjęcie swoich słoików oznacz je proszę # lub @bieganizm, abym mogła zobaczyć i podziwiać Twoje dzieło! Dziękuję!

Zapraszam też na mojego Instagrama!

Napisz komentarz