Marek Józefiak „Polska Rzeczpospolita leśna” – RECENZJA
czyli jak Lasy Państwowe stały się państwem w państwie.
Na początek dziękuję autorowi Markowi Józefiakowi za napisanie tej książki i za to, że choć możliwości Lasów Państwowych w naszym kraju są zatrważająco duże i wybiegają daleko poza obszar leśny, to na szczęście nie były wystarczające, by nie dopuścić do jej wydania. To już na szczęście nie te czasy.
W 2024 roku Państwowe Gospodarstwo Lasy Państwowe obchodziło setną rocznicę swojej działalności o czym nawet nie wiedziałam. Dla mnie to od dawna skreślona instytucja, korporacja zarabiająca na przyrodzie, która zrobiła i nadal robi „naszym” drzewom najwięcej złego. I choć od kilkudziesięciu lat różne organizacje próbują pokazać brutalną prawdę o prawdziwym obliczu LP dopiero w ostatnim czasie (lepiej późno niż poźniej) „Lasy” cieszą się najgorszą sławą w historii swojego istnienia. Polskie społeczeństwo kocha drzewa co skutecznie pokazała pandemia i myślę że i ona pokiereszowała wizerunek LP.
Marek Józefiak napisał tę książkę z miłości do przyrody, a jeśli ktoś kocha przyrodę nie może pomijać tematu Lasów Państwowych. Poznajemy historię powstania, metody działania i patologiczne funkcjonowanie najbogatszej polskiej placówki. Książkę czyta się z zapartym tchem jak kryminał. Zbrodniarzem jest największa w Unii Europejskiej organizacja zarządzająca lasami publicznymi o przychodach liczonych w miliardach złotych, a ofiarą nasza bezcenna polska przyroda z drzewami w roli głównej. Brakowało tej pozycji na rynku.
Od pierwszych stron książki fakty mrożą krew w moich żyłkach. Oto kilka z nich:
- LP zarządzają prawie 1/4 powierzchni Polski w zasadzie bez kontroli społeczeństwa.
- LP to korporacja – zatrudnia niemal 26 tysięcy osób!
- Nadal alkohol jest w tej branży problemem choć nie ma na niego oficjalnego przyzwolenia. Przy alkoholu zapadają w „Lasach” najważniejsze decyzje, nie pijesz – tracisz szacunek i możliwości. Patologia, ale jakże polska.
- W LP mamy wszechobecny i akceptowalny patriarchat – kobiety muszą działać według męskich zasad i się dostosować. Władzę mają tylko, jeśli są księgowymi.
- „W 2023 roku Lasy przeznaczyły na dotacje dla parków narodowych 0,3% swoich dochodów. Mało kto wie że te kilkadziesiąt mln złotych rocznie, nie pochodzi z zysków wypracowanych przez Lasy, tylko z kar pobieranych od przedsiębiorców, np. za niewłaściwą wycinkę lasu.”
- „Na dodatek parki narodowe nie mogą tych pieniędzy wydać wedle własnego uznania. Środki pozyskiwane z Funduszu Leśnego muszą zostać spożytkowane na „ochronę przyrody realizowaną metodami gospodarki leśnej” tj. na prowadzenie gospodarki leśnej w parkach narodowych”
- W 2024 roku przeciętna pensja pracownika LP wyniosła 11,5 tysiąca złotych brutto
- W Polsce funkcjonuje 11 szkół leśnych z internatami, prowadzonych przez resort klimatu i środowiska. Trudno wykształcić wrażliwość przyrodniczą u nastolatków w męskim świecie, a jeśli była u większości jest szybko i skutecznie wygaszana.
- Okazuje się, że leśnicy nie muszą odnosić się do żadnych wniosków ekspertów ani do negatywnych opinii państwowych instytucji ochrony przyrody. Ich planów urządzenia lasów nie można zakwestionować nawet na drodze sądowej, choć Trybunał Sprawiedliwości UE w 2023 r uznał takie postępowanie za niezgodne z prawem unijnym.
- W systemie ochrony przyrody Lasy Państwowe są jak Słońce, wokół którego niczym planety kręcą się rożne podmioty działające dzięki jego życiodajnemu promieniowaniu.
Z każdą kolejną stroną „Polskiej Rzeczpospolitej Leśnej” moje oczy otwierają się szerzej i co chwilę kręcę głową z niedowierzania. Czy jest jeszcze szansa na zmianę narracji w tej reliktowej instytucji? Szczerze nie wiem i bardzo się martwię.
Mimo szokujących danych, jak w autorze, tak i we mnie, tli się nadzieja, bo jeszcze nigdy tak bardzo my – zwyczajni obywatele i obywatelki oraz wiele pozarządowych organizacji, fundacji i stowarzyszeń działających w imieniu natury i drzew, nie zrobiło dla polskiej przyrody tak wiele. Tyle w nas buntu i oburzenia, że jesteśmy nawet gotowi przykuć się do drzew by je ratować. I głośno mówić o naszym niezgadzaniu się na to jak jest. Pragniemy nowych obszarów chronionych, rezerwatów, otulin. Presja ma sens.
I szczerze, przy nadziei trzyma mnie Jane Goodall i jej słowa, że tylko mając nadzieję możemy zmienić kierunek. A wiele z nas tak bardzo pragnie tej zmiany dla przyrody (więc i dla nas samych). I tylko razem możemy to zrobić. Lasy Państwowe w obecnej odsłonie tak dalej funkcjonować i działać nie mogą. Czas na reformę i prawdziwą ochronę przyrody, bez greenwashingu i ocieplania wizerunku pseudoochronnymi akcjami. W obecnych czasach ociepla się jedynie klimat.
__
Książka powinna być lekturą obowiązkową każdego miłośnika drzew (szczególnie na terenie parków narododtowych, sic!), naszej cennej przyrody, ale przyda się także niedowiarkom oraz wszystkim, którzy ulegają dezinformacji szerzonej przez leśników oraz ich sympatyków. Autor Marek Józefiak wykonał kawał dobrej i potrzebnej roboty. To co, czas na Wody Polskie?
Ocena książki (w skali ocen 1-6): 6
Subiektywne recenzje moich książek znajdziesz w dziale BLOG –> Książki
[/vc_column_text][/vc_column_inner][/vc_row_inner]Marek Józefiak
Wydawnictwo wab / Foksal Grupa Wydawnicza
Warszawa, Wydanie I, 2025





