Zakwas. Nie przypuszczałam, że wyjdzie taki wyśmienity, że jest taki prosty w przygotowaniu – właściwie sam się robi. Wystarczy dodać kilka składników i zostawić słój z burakami na kilka dni, by otrzymać drogocenny dla organizmu napój (u mnie stał nawet 10 dni). Burak sam w sobie, jest według mnie, warzywem doskonałym i bardzo zdrowym – nie będę się na ten temat rozpisywała, bo o buraku można przeczytać dosłownie wszędzie – według mnie ma moc i wpływa dobroczynnie na organizm. Na mój organizm na pewno. A kiszony z niego sok to jakbyśmy robili sobie rewitalizującą maseczkę na skórę, tyle że od wewnątrz. Nasza krew nam za niego podziękuję swoją jakością. Szczególnie ważną rolę może odegrać przy anemii.

Czy mam jakieś spostrzeżenie, co według mnie jest kluczowe, by zakwas się udał? Tak: szczelnie zamknięty od samego początku słój i dokładnie przykryte zalewą buraki (użyłam 5 litrowego słoja z plastikową nakrętką). Słój otwierałam jedynie na chwilę, podczas codziennego mieszania buraków. To był czas upałów, a słój stał w kuchni przy parapecie i nic się w nim niepokojącego nie zadziało. Zero pleśni. Oprócz samych buraków i niezbędnej zalewy solnej dodałam dużo czosnku, kopru, chrzanu i przypraw. W moim przypadku zalewa była dość słona – uprawiam czynnie sport, tracę dużo wody z potem i jestem szczupła. Nie mam problemu z poziomem soli i jej nadmiarem. Można oczywiście dodać mniej (albo w ogóle nie dodawać), ale uwierzcie – w buraku i w soku kompletnie nie czuć soli.

Zatem do dzieła! Zapraszam na przepis.

Co potrzebujesz na 5 L słój wyłożony do ¾ jego wysokości burakami:

– 5 L wody na zalewę z solą: dodaję 1-1,5 łyżki soli kamiennej kłodawskiej na 1,5 litra wody (z tego co czytam można i bez soli)

– kilkanaście buraków, które myjesz, obierasz z skórki (w rękawiczkach) i kroisz dowolnie – w plastry, kostkę – dużą, małą.

– koper – 3-4 gałązki

– kawałek obranego chrzanu

– 6 kulek ziela angielskiego

– 3 listki laurowe

– 3 główki czosnku (można mniej ale ja uwielbiam jak jest go dużo, a zakwas wcale nie wyszedł taki ostry)

– trochę zmielonego świeżo pieprzu

Jak robisz:

1. Zalewa: zagotuj wodę z solą by jej kryształy dobrze się rozpuściły i wystudź by buraki zalewać zimną wodą (ja zostawiłam na noc do wystygnięcia i zalałam słój następnego dnia rano).

2. Słój: Na dnie połóż kilka obranych ząbków czosnku, włóż buraki, na przemian dodawaj co jakiś czas kolejne ząbki czosnku (z 1 główki). Dwie pozostałe główki przekrój wzdłuż na pół i włóż do słoja. Chrzan obierz, również przekrój na pół układając kawałki. Dodaj listki laurowe, ziele angielskie, świeżo zmielony pieprz i baldachy kopru.

3. Ostani krok: całość zalej zimną zalewą i odstaw. W cieple buraki zaczną się kisić niemal od razu. Następnego dnia (w domu już pachnie lekkim kwasem!) i potem przez kolejne, raz dziennie mieszaj buraki sparzoną drewnianą łyżką, a jeśli jest piana na wierzchu zbierz ją (ja mieszałam przez 5 dni, piany nie miałam – jedynie w procesie fermentacji zbierały się bąbelki, ale tylko przez 2-3 dni).

4. Co ciekawe buraki 6 dnia jechały ze mną autem przez pół Polski, potem zaraz przez drugie pół, zamknięte szczelnie w słoju, w upale, w chłodzie – w różnych warunkach. I wciąż były dobre – bez zlewania soku po 7 dniach i wkładania go do lodówki…. Zakwas stał cały czas na blacie w słoju. Dopiero po 2 tygodniach zlałam go po prostu do butek, bo potrzebowałam słoja na ogórki.

A same buraki? Kroję w plastry i dodaję di hummusu, albo zjadam tak po prostu. Można też zmielić je z chrzanem i mieć idealną kiszoną ćwikłę w słoiczkach.

Ile piję zakwasu? Jestem przyzwyczajona i mój przewód pokarmowy też i kiedy mam go w domu to nawet 1 szklankę dziennie lub kieliszek – niczym wino. Ale warto zacząć od kilku łyżek, bo przecież nie każdemu musi od razu “leżeć” – jeśli w ogóle – o smakach się nie dyskutuje.

Bon Appetit!

fullsizeoutput 1a42
fullsizeoutput 1a5e
fullsizeoutput 1a62

Napisz komentarz