O zwierzęcej wystawie artystki, o której było zbyt cicho za życia.
Domicella Bożekowska (1927-2019)
Kiedy patrzy się na rzeźby i rysunki Domicelli Bożekowskiej niemal natychmiast zauważa się silną więź artystki ze zwierzętami i inspirację naturą. Jej uczucia do zwierząt były głębokie i szczere i to właśnie sztuka umożliwiła Bożekowskiej wyrażenie tej miłości, stała formą, która pomogła rzeźbiarce wyrazić wszystko co czuła wobec przyrody, natury, fascynacji nią i to co wynosiła z życiowych obserwacji. W pracach rzeźbiarki dominuje wilk, który był ukochanym zwierzęciem Domicelli i to właśnie siedząca wilczyca staje się dla mnie jedną z najpiękniejszych rzeźb jakie widziałam. Jest zbiorem czułości, magnetyzmu, a nawet kontemplacji. Jest w niej tyle w niej spokoju i dzikości zarazem, że z trudem odrywam od niej wzrok. Myślę, że rzeźby wilków są kwintesencją całej twórczości Bożekowskiej. Siedząca wilczyca jest również centralnym punktem wystawy „Miasto zwierząt” Domicella Bożekowska w warszawskich Łazienkach (Koszary Kantonistów), którą można zwiedzać do 10 maja 2026.
Prace Bożekowskiej są niezwykłym studium zachowań, ruchu i anatomii zwierząt, a jednocześnie mnóstwo w nich subtelności, delikatności, uczuć i osobowości. Dzieje się tak ponieważ Bożekowska żyła ze zwierzętami, otaczała się nimi na co dzień (uratowała dwa wilcze szczeniaki) i mogła je obserwować, co czyniła z niezwykłą wnikliwością. Co ciekawe, swoją fascynację zwierzętami wyrażała nie tylko poprzez sztukę, ale także w swoich poglądach, będąc osobą aktywnie zaangażowaną w ochronę zwierząt. Teraz nazwalibyśmy ją aktywistką walczącą o prawa zwierząt poprzez sztukę. Przeciwstawiała się polowaniom i zabijaniu, szczególnie wilków. W 1987 roku zorganizowała wystawę „Wróg publiczny Nr 1” będącą swoistym protestem wobec tępienia wilków w Polsce. Była wołaniem o pomoc i staraniem o objęcie go ochroną. Choć samej Bożekowskiej nie udało się osiągnąć zamierzonego celu to wystawa odbiła się głośnym echem. Doprowadziła do zniesienia premii za odstrzał i poskutkowala wprowadzeniem sezonu ochronnego. Wow!
Bożekowska najpierw kończy warsztat rzeźby w Krakowie, potem Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie. Jest tak oddana zwierzętom i troską o nie, że rozpoczyna nawet studia weterynaryjne na warszawskim SGGW, jednak ich nie kończy, bo już wie, że nie są to studia, które nie do końca spełniają jej oczekiwań. Nasuwa się myśl, że studia nie są w pełni w zgodzie z Bożakowską i nie ograniczają się jedynie do pomagania zwierzętom, co wydawało się dla niej kluczowe. Jak ja ją rozumiem. Ponieważ Bożekowska miała duszę eksploratorki, dalej już sama uczyła się ekologii i botaniki. Podróżuje po Indiach, Nepalu, mieszka w Niemczech i w Warszawie. W domu Bożakowską otaczają uratowane zwierzęta, które towarzyszą jej przez całe życie. Obserwujemy je w pracach artystki. Szkicuje mangustę Kitu, fretkę Pandulek, wilki, psy i hybrydę wilka z owczarkiem niemieckim (ukochana Fuga). W twórczości odnajdujemy także słonie, bawoły, tygrysy, jelenie, niedźwiedzie, lisy a nawet żaby. Szkice są niezwykle proste kiedy na nie spojrzeć, a jednak powstają długo i są efektem wnikliwego studiowania zachowań obserwowanych zwierząt i nierozstawiania się Bożekowskiej ze szkicownikiem.
Wystawa choć nie jest duża (niestety), to jest wspaniała i ważna, pełna ponadczasowej symboliki i smaczków. Za każdą pracą kryje się historia, historia niezwykłej kobiety, oddanej swojej misji i wiernej swoim poglądom jakże mi bliskim i aktualnym tu i teraz. Na wystawie można również obejrzeć i wysłuchać jednego z wykładów, opisujących sam proces tworzenia jednej z wilczych rzeźb. Opowiada mąż artystki Andrzej Goryński. Okazuje się, że rzeźba leżącej wilczycy uzyskuje swoją ostateczną, zaakceptowaną przez autorkę wersję dopiero po czterech latach.
Dowodem niezwykłego rozmachu i talentu Bożekowskiej było stworzenie na zamówienie w latach 60-tych pięciometrowej mozaiki na jednej z elewacji hali produkcyjnej dawnej Spółdzielni Inwalidów „Saturn” w Warszawie. Dodatkowo kilka lat temu decyzją Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków mozaika została wpisana na listę zabytków. Mozaika Domicelli Bożekowskiej znajduje się na warszawskim Wawrze. Zamierzam się tam wybrać, odnaleźć ją i Wam pokazać. Na wystawie można zobaczyć mozaikę na krótkim filmie.
Jak to jest możliwe, że do tej pory nie było głośno o tak wspaniałej polskiej artystce? Jak to jest możliwe, że nie ma o niej słowa na Wikipedii? Jak to jest możliwe, że słyszę o niej dopiero po jej śmierci? Domicella Bożekowska. Zapamiętajcie, podziwiajcie, wspominajcie. To taka Simona Kossak, tylko o znacznie mniejszym rozgłosie. Dlatego powinniśmy to zmienić. Jej historia jest dla mnie wspaniałym materiałem na książkę. Zdecydowanie.
____
Zostawiam Was ze zdjęciami z wystawy i jednocześnie zapraszam do zobaczenia prac Bożekowskiej na żywo, choć nie ukrywam, że miejsce, w którym prezentowane są dzieła artystki jest absolutnie nietrafione i źle dobrane. W muzeum łowiectwa, kiedy sama autorka była przeciwniczką myśliwstwa i zabijania zwierząt…? Absurd… Tymczasem wrócę jeszcze do Was z mozaiką, tyko wyruszę na jej poszukiwania.
Piszcie proszę w komentarzach czy czujecie więź z artystką, czy Wam się podoba, czy teraz już ją zapamiętacie? Bardzo bym chciała.






Ależ odkrycie! Wspaniała Domicella! Bardzo dziękuję!
Prawda? Cieszę się, że jej imię wybrzmiewa na nowo!
Nie znałam wcześniej tej artystki, dlatego tym bardziej się cieszę, że odkrywam kolejne tak niezwykłe kobiety jak Simona Kossak. Bardzo lubię Pani wpisy — dziękuję za inspirację!
Pani Asiu i ja jej nie znałam, aż mi wstyd! Ale teraz nadszedł jej czas, tak samo jak jest czas głosu istot pozaludzkich! Tyle wieków na to czekały! Pozdrawiam i dziękuję za obecność!
Dzięki za wskazanie miejsca i wystawy takich prac. Jestem zauroczona rzeźbą wilczycy i na pewno odwiedzę wystawę. Umiejscowienie jej w muzeum łowiectwa jest obrazą Artystki.
Zgadzam się w pełni z Tobą! Pozdrawiam Ewciu!
Jak to możliwe, że nie trafiłam na Jej rzeźby wcześniej?!Niewiarygodne po prostu! Dziękuję🤗
Hej Małgosiu! Zadaję sobie to samo pytanie! I jeszcze drugie, jak mogłam nie poznać tej artystki wczesnej? Może nawet poznałabym ją osobiście? Żyła 92 lata! Pozdrawiam!
Podzielam opinie poprzeników, niektorzy artyści są poznani dopiero po śmierci. Znak czasów?
Chyba tak.. choć są tacy co mieli i mają szczęście być dostrzeżonymi i docenionymi za życia! Tak wolę. 🙂
Ja również nigdy nie słyszałam o pani Bożekowskiej. Co za szkoda. Rzeźba wilczycy jest bardzo poruszająca. Dziękuję za zdjęcia i możliwość obejrzenia tych pięknych prac.
Agata! Mam nadzieję, że będzie można nadal odkrywać wspaniałe polskie artystki – odnoszę wrażenie, że sztuka tworzona przez kobiety poza kilkoma sławnymi artystkami (np. Abakanowicz) dopiero teraz zaczyna wypływać. ale… lepiej późno niż później. A Bożekowska była wspaniała i dobrze, że tak długo żyła. Pozdrawiam!