Z górami jestem w poligamicznym związku. Widuję się z wieloma. Oficjalnie i bez tajemnic. Kocham je wszystkie. Po Tatrach w moim sercu niespodziewanie i mocno zagnieździły się Stołowe. To już przesądzone po mojej ostatniej, choć przecież nie pierwszej wizycie. Ale czasem dzieje się tak jak w miłości, że nie zakochujemy się od pierwszego wejrzenia, lecz od drugiego, a nawet trzeciego, po wielogodzinnych rozmowach i dotykaniu siebie nawzajem – swoich dusz, serc i ciał – dogłębniej i dłużej. Dokładniej, a nie pobieżnie. To coś więcej niż zafascynowanie, które może minąć. To raczej jak dotknięcie palcem przez Pana B. Tego razu zaiskrzyło między nami bardzo mocno. I pewnie. A ja już tak mam, że jak się zakocham to po uszy.

Stołowe. Coś jest na rzeczy, jak z kuchennym stołem. Jesteście ważne. I może nie tylko o metę na Szczelincu, chodzi kiedy biegnę 50K piękną polsko-czeską trasą, czy o Bieg Słonia, ale i o metę na czas całego pobytu w tych górach. Centrum Łąkowa. Zdecydowanie o to miejsce chodzi. I niech już tak zostanie.

Zapraszam do galerii zdjęć.

IMG 0926
IMG 9370

Napisz komentarz