Można? Oczywiście. Spodziewałam się? Nie do końca wierzyłam w to, że jeszcze będzie mi dane zostać mamą.

Jednak przyszedł taki dzień, w którym zaczęłam sobie wyobrażać siebie w ciąży w wieku 39, 40 lat. A potem nastał czas planowania, a potem nagle ten moment, kiedy na tydzień przed naszym ślubem okazało się, że naprawdę zostaniemy rodzicami.

Po 10 latach, równo dekadę później znowu będę mamą. Czy jestem szczęśliwa? Tak. Czy się obawiam ciąży i zostania mamą w tak późnym wieku? Nie czuję lęku. W obecnych czasach to już nie jest późny wiek na macierzyństwo – ani na pierwsze dziecko, ani nie na kolejne. Kiedy podczas wojny urodził się mój tato (pierwsze i jedyne dziecko) jego mama miała 40 lat. Wtedy to był wiek niespotykany, bo ówczesne dzieci rodziło się będąc dwudziestoletnią dziewczyną. Zresztą nawet moja mama została po raz pierwszy mamą w wieku 19 lat. A ja jestem kobietą trzeciego pokolenia, która najpierw urodziła jako trzydziestolatka i ponownie teraz, kiedy zaczęłam 4 dekadę życia. Za 3 miesiące na świat przyjdzie mój kolejny syn.

Jakże inną kobietą jestem teraz, jakże bardziej świadomą i spokojniejszą. Pierwszą ciążę niestety pamiętam jako psychicznie trudną i smutną. Nie byłam szczęśliwą kobietą, byłam na życiowym zakręcie, czułam się samotna, choć tak bardzo czekałam na mojego ukochanego Ksawerego i fizycznie znosiłam ten czas niezwykle dobrze.

Obecna, druga ciąża jest pełna miłości, harmonii, dobra, w duchu przyjaźni, partnerskiej troski i przede wszystkim zrozumienia. Bardzo długo czekałam na takie czucie się. Całe życie. Ale był czas kiedy pogodziłam się z myślą, że już nie będę miała szansy tego doświadczyć. Ten stan teraz, ten drogocenny, bezcenny wręcz spokój zawdzięczam mojemu mężowi, przyjacielowi, partnerowi. Teraz wiem jak arcyważna podczas ciąży jest druga osoba, właściwie zawsze to wiedziałam, lecz nie miałam dotychczas szczęścia by ją obok siebie mieć. Jest potrzebna do równowagi, do kompletu, do dopełnienia, jak ying i yang, jak materia i antymateria, jak tak i nie. Ciąża nie jest chorobą, jeśli przebiega prawidło, ale jest stanem, który nas kobiety zmienia pod wieloma względami, szczególnie wizualnie – często na zawsze. To może nie być dla nas łatwe. I jeśli partner to rozumie i akceptuje (akceptacja przez nas same może nie być wystarczająca), to jest to od niego dla nas nieoszacowany podarunek, który warto docenić i za niego dziękować.

Czemu o tym piszę? Bo to dla mnie szalenie istotny aspekt ciąży i rodzicielstwa. Osobiście uważam, że chęć posiadania dziecka, tylko po to by je mieć, aby zaspokoić swoją macierzyńską potrzebę, bez brania pod uwagę istotności drugiej osoby, „partnera-rodzica” jest perspektywą smutną, choć wiem, że mającą często miejsce w rodzinach. Decydować się na nie tylko dlatego, że taka jest kolej w związku czy małżeństwie, albo by ratować relację nie koniecznie jest słusznym i dobrym krokiem. Przecież nie tylko dziecko ma być szczęśliwe. Kobieta jako matka-rodzic również (tak samo ojciec-mężczyzna), a to jak przebiegnie u boku partnera Twoja ciąża będzie rzutowało i wstępnie zobrazuje to jak będą wyglądały wspólne lata z dzieckiem, szczególnie te pierwsze.

Dlatego życzę Wam kochane kobiety dużo mądrości, rozwagi i słuchania intuicji. Będziecie wiedziały. Tak jak ja wiedziałam. I wtedy w poczuciu spełnienia i gotowości powiedziałam: „Mój Kochany-działamy, a potem niech się dzieje co ma się dziać”.

Dziękuję.

Napisz komentarz