Czasem po kupieniu i przyniesieniu do domu jest ciepła sama w sobie – nie bez kozery. Rozgrzewająca organizm, pełna energii ze słońca kumulowanej w miąższu przez lato/jesień jest wręcz doskonała na chłodne dni. Dynia.

Taka mała dynia jak na zdjęciu, to tylko mały garnuszek zupy. Co to jest 1L, jeśli to wyjątkowa zupa? Jej zrobienie jest proste choć trwa ok 40 minut, bo składa się z 2 etapów:

– pieczenia dyni

– gotowania dyni w wodzie z cebulą i przyprawami

Zapraszam do kuchni!

Co potrzebujesz:

– dynia

– cebula

– małe opakowanie mleka kokosowego

– przyprawy: sól, curry, kardamon, łyżka dobrego oleju np. słonecznikowego albo rzepakowego, czarnuszka lub uprażone pestki z dyni

Jak robisz:

Zaczynamy od przekrojenia dyni na pół i wyjęcia pestek. Najlepiej wyżłobić je łyżką. Następnie kroimy dynię na prostokąty lub w kostkę – ważne aby ze skórą. Kawałki układamy na papierze do pieczenia i w piekarniku rozgranym do 180 st. pieczemy ok. 30 minut. Taką bez niczego, bez soli, bez oliwy – czystą dynię. Po wyjęciu z piekarnika ostudzoną dynię obieramy ze skóry. Skórę trzeba odkroić ostrym nożem, ale delikatnie, bo sama dynia jest już mięciutka i mięsista. Nic się jednak nie stanie jeśli gdzieś nam trochę skórki zostanie – jest jadalna i miękka.

Do garnka wlewamy 1 litr wody, dodajemy szczyptę soli, trochę żółtego curry i kardamonu. Do tego dorzucamy nasze kawałki dyni i dodatkowo pokrojoną w kostkę lub plasterki cebulę. Gotujemy aż zmięknie cebula, czyli ok 10 minut. Na koniec wlewamy małe opakowanie kokosowego mleczka, dodajemy łyżeczkę dobrej oliwy i jeszcze chwilę gotujemy mieszając – tak ok. 2 do 3 minut.

Gotą ciepłą zupę wlewamy do miseczki i podajemy posypaną czarnuszką czy pestkami dyni albo… z chipsami z brukselki!

O losie! To jest genialne! I właśnie, że nie krem tylko z kawałkami dyni by czuć ją było między zębami, by łaskotała język, by było co smakować w ustach!

Bon appetit!

JoKo

Napisz komentarz